Marsz do zerówki!

15 lipca minie 6 lat od operacji, którą w lipcu 2013 roku przeprowadził profesor Marek Prost ratując Kalinie lewe oko i dając szansę na widzenie. Odtworzenie źrenicy, lentektomia, koagulacja i wycięcie błony pozasoczewkowej i przetrwałej tętnicy ciała szklistego oraz witrektomia. Lewe oko obumarłoby bez tej operacji usunięcia zaćmy. Konieczne było usunięcie lew56444946_369714120314867_5663942955723915264_nej soczewki, co skutkuje tym, że lewe oko ma Kalinka takie samo jak miał David Bowie. Źrenica lewego oka Davida Bowie była stale rozszerzona, tak samo jest u Kalinki.

Bez noszenia soczewek, które zalecił profesor Kalina byłaby praktycznie niewidoma. Piszę o tym, bo wczoraj byliśmy u profesora na kolejnej kontroli, która napełniła mnie radością i optymizmem.  Na usg po raz kolejny profesor pokazał nam uszkodzone nerwy wzrokowe w obu gałkach. Bałagan ma w tych oczkach naprawdę duży, choć zrobiono wszystko, co możliwe, by oczy przesyłały do mózgu jak najlepszy obraz. Widzimy przecież mózgiem. I tu docieramy do dobrych wiadomości. Jak na to, co się stało Kalina naprawdę dobrze widzi, co dziwi i zadowala również pana Marka Prosta, który poznał tysiące różnych trudnych przypadków. Pamiętam, jak go poznaliśmy. Jak tłumaczył, że sama operacja to dopiero początek trudnej drogi do widzenia. Że będą konieczne twarde lecznicze soczewki, rehabilitacja i wymuszanie widzreceived_349821142551548enia na lewym oku poprzez zaklejanie prawego. Dał mi wtedy powód, by się podnieść i walczyć. Mając wizję białej laski usłyszałam, że moje dziecko będzie swobodnie się poruszać i jeździć na rowerze. Świat, który mi się zawalił właśnie wtedy zaczął na nowo się sklejać.

A jak jest dziś? Kalina zaczyna składać literki i czytać, zna już wszystkie cyfry, uwielbia książki. Tak, jeździ na rowerze, a w grudniu pierwszy raz stanęła na nartach. Pisząc to, czuję jak wzruszenie ściska mi gardło. Wczoraj profesor badając wzrok Kaliny powtórzył, że nie powinna iść do szkoły integracyjnej, tylko do normalnej podstawówki, z małą klasą i siedzieć w pierwszej ławce. „Teraz marsz do zerówki” – powiedział, a słowa te wzruszyły mnie tak samo, jak te o rowerze prawie 6 lat temu.

Kalinka miała 9 miesięcy, gdy posłaliśmy ją do żłobka, właśnie po to, by stymulować widzenie, by miała jak najwięcej bodźców. Wybraliśmy nieduży, prywatny żłobek Fundacji Elementarz. To była wspaniała decyzja. To tam Kalinka nauczyła się raczkować, bawić z dziećmi, tam odbywała pierwsze lekcje samodzielności. Kolejnym przełomem było Przedszkole Integracyjne nr 15 w Katowicach, do którego chodzi teraz i w którym będzie także w czasie zerówki. Edukacja w elementami metody Montessori, nastawienie na samodzielność mają ogromny wpływ na to, jak rozwija się i widzi Kalina.

Patrząc wstecz wiem, że zrobiliśmy wszystko, co możliwe, by widziała najlepiej jak to możliwe. To oczywiście nie było i nie jest łatwe. Mogę napisać dwa razy dłuższy wpis na blogu o trudnościach, ale nie chcę. Dwa dni temu Kalina wspólnie z Karoliną, jej cudowną starszą siostrą, pomagały mi prowadzić warsztaty ekologiczne dla dzieci. Kalinka była bardzo aktywna, opowiadała o tym, jaką jest ekolożką, jak segreguje śmieci, pije kranówkę i ogranicza plastik. Jedna z mam bardzo ją chwaliła, po warsztatach, gratulowała, że jest tak otwarta i odważna. „A uwierzyłaby pani, że ona bardzo słabo widzi” – chciałam zapytać, ale ugryzłam się z język. Po co mam mówić o czymś, czego sama Kalina zdaje się coraz częściej nie zauważać 😉

To tyle na dziś, jeśli chodzi o raport pogody ducha. 10/10

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>