Niepełnosprawni – warto ich zauważyć nie tylko dziś.

3 grudnia to Międzynarodowy Dzień Osób Niepełnosprawnych. Dotychczas o tym nie wiedziałam, nie mówiąc o tym, że nigdy nie zastanawiałam się nad tym po co taki dzień w ogóle jest. Osoba niepełnosprawna była dla mnie kimś, kto żyje, ale daleko ode mnie. Oczywiście oburzałam się obserwując jak niewiele się dla nich robi, jak wiele schodów muszą pokonać by gdzieś wejść lub skądś wyjść. Jak słaba jest empatia tych, którzy parkują na miejscach dla niepełnosprawnych. Od dziś jednak 3 grudnia będzie ważną datą w moim kalendarzu. Kalina jest niepełnosprawna. Jest osobą niedowidzącą. Odkąd o tym wiem zwracam większą uwagę np. na to, czy chodnik tuż przy ulicy ma inną fakturę lub czy sygnalizacja świetlna jest dźwiękowa. Mało się robi, by tym ludziom ułatwić życie. Podobnie jak mało robi się dla osób poruszających się na wózkach, czego doświadczam notorycznie prowadząc wózek z dzieckiem. Nie rozumiem tego. W Polsce osób niepełnosprawnych jest prawie 5 milionów. Według danych Fundacji Zero Barier, której celem jest wsparcie aktywizacji osób niepełnosprawnych, 3 mln osób niepełnosprawnych porusza się na wózkach, niemal 1,5 mln to osoby niewidome i niedowidzące, a pół miliona stanowią głusi. Smuci mnie też inna liczba. Większość tych osób  wciąż pozostaje bowiem poza rynkiem pracy. W 2012 roku wśród niepełnosprawnych prawie 72 % osób w wieku produkcyjnym było biernych zawodowo. To jest ogromny błąd naszego państwa. Zamiast mobilizować tych ludzi, spycha ich na margines. Brak pracy to nie tylko brak środków do życia, brak perspektyw. Taka marginalizacja rodzi często frustrację. Ci ludzie często czują się po prostu niepotrzebni. Nawet w naszym przypadku – refundacji soczewek. Państwo ma to w nosie, refundując je raz na dwa lata i to w połowie. Nie inwestuje więc w rehabilitację dziecka, która im bardziej będzie skuteczna tym większe będą szanse, że Kalina jako dorosła będzie pracować, czuć się spełniona i  – co ważne dla państwa – płacić podatki. Krótkowzroczność polityków zawsze mnie irytowała. Wciąż wybierają kosztowne leczenie, a nie tanią profilaktykę. Co więc robimy? Wyręczamy państwo. Inwestujemy w Kalinę, kupujemy soczewki, z pomocą fundacji i darczyńców robimy wszystko, by jak najbardziej ułatwić jej życie. By mogła się uczyć, pracować i w końcu płacić te podatki. Jestem jeden problem. W ten sposób nigdy nie zmobilizujemy rządzących do zmiany świadomości i inwestowania w niepełnosprawnych…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>