Olga, czego się boisz???!!! Dziękuję za to pytanie.

Wspaniały weekend. Mimo, że dopiero sobota nie boję się tej oceny. Wczoraj przecudny wieczór z przyjaciółmi niewidzianymi od lat. Dziś park, spacery, nasz miejscowy teatr i spektakl nie tylko dla kobiet:-) Wieczorem znowu spotkania z przyjaciółmi. I…No właśnie. Towarzyszące tym spotkaniom rozmowy o dzieciach, o Kalinie grają we mnie do teraz. MOCNO. Uzmysłowiłam to sobie na spacerze z przyjaciółką. Wcześniej byłyśmy w parku na placu zabaw. To kobieta mądra, wspaniała, baaardzo skoncentrowana na dziecku. Dla mnie za bardzo. Powiedziałam jej to, a że jest mądra mogłyśmy o tym porozmawiać. Poszłyśmy do lasu z psami i wtedy uzmysłowiłam sobie, że u podstaw mojej irytacji leży zazdrość. Zazdrościłam jej, że jej syn półtoraroczny robi rzeczy, których Kalina nie robi i być może nigdy robić nie będzie. Jak o tym powiedziałam, popłakałam sobie ble ble i wtedy padło bardzo mądre pytanie „Olga, czego się boisz???”. Myślałam i już wiem. Boję się, że Kalina będzie nieszczęśliwa, bo spotkało ją phpv. Tyle i aż tyle. Jeśli chodzi o Kalinę i jej problem z oczami jesteśmy w miejscu, w którym setki, o ile nie tysiące rodziców dzieci niedowidzących chciałoby być. Jesteśmy ogarnięci pod każdy względem – zdrowia, specjalistów, diagnostyki i finansów. Co zostaje? Zwykłe codzienne życie i radzenie sobie z dzieckiem, po którym coraz bardziej widać, ze z oczami ma „coś nie tak”. To boli. Mnie to boli. Kocham ją jak szalona, ale boję się o nią. Boję się jak przyjmie wiadomość, ze inni widzą inaczej. Dlaczego się boję? Bo ogólnie utarło się, że inni widzą lepiej. Jak słyszę zdanie „Co ty bidulko będziesz widzieć” to mocno się buntuję. Dlaczego „bidulko”??? To od nas zależy jak pokażemy Kalinie jej „niedoskonałość”. Jest odważna, wesoła, wspaniale się rozwija, wierzę, że da radę nie tyle dorównać rówieśnikom w rozwoju, widzeniu, co po prostu w radości bycia dzieckiem. Wierzę, ale dziś dotarło do mnie, że się boję…Amen.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

7 odpowiedzi na „Olga, czego się boisz???!!! Dziękuję za to pytanie.

  1. Katarzyna Marta pisze:

    Kalina nie będzie nieszczęśliwa, bo ma mądrą mamę. Mam koleżankę, która jest po wieeeelu „ocznych” przejściach do tego wada wzroku -12. Dorastała w latach 70-tych, jak my, więc …przegwizdane. A dziś…. jeździ na motorze:-) Jej mama to się dopiero boi! :)

    • Olga pisze:

      Wspaniałe i prawdziwe:-) Gdy umieszczam taki wpis jak wczoraj to zawsze mi miło, jak czytam potem słowa otuchy, nawet pocieszenia. Ten motor jest the best! Dzięki Kasiu.

  2. Magdalena pisze:

    „Odwaga nie polega na nieodczuwaniu strachu, ale na umiejętności działania mimo niego.”

    :)

  3. Rodzice_karola pisze:

    Olgo, myśle że każdy z nas się boi i to mocno. Mamy w sobie ten „dziwny” niepokój. Bywają dni, które są pełne radości, śmiechu i dumy – bo maluch postawił pierwszy krok, znalazł zabawkę która była schowana i dostrzegł jakiś szczegół; wieczorem przed snem udało sie bez krzyku i wielkiego płaczu wyjąć soczewke i mnóstwo ” małych-wielkich” rzeczy, ale są dni kiedy widzimy te gorsze sprawy, wkrada nam się do głowy niepokój i pytanie jak to będzie, dlaczego akurat moje dziecko ma inaczej. Mamy w sobie tę siłę, która mówi nam, że damy radę i bedzie dobrze bo przecież maluch sobie tak super radzi i pięknie rozwija. Myśle, że gdyby nie strach, niepokój to nie mielibyśmy tyle siły do działania. Nie zaplanujemy wszystkiego.

    „Żad­na noc nie może być aż tak czar­na, żeby nig­dzie nie można było od­szu­kać choć jed­nej gwiaz­dy. Pus­ty­nia też nie może być aż tak bez­nadziej­na, żeby nie można było od­kryć oazy. Pogódź się z życiem, ta­kim ja­kie ono jest. Zaw­sze gdzieś cze­ka ja­kaś mała ra­dość. Is­tnieją kwiaty, które kwitną na­wet w zimie. ” Phil Bosmans

    Olgo ja też się boje !

  4. Kasia pisze:

    Czytam o sobie samej …

  5. Kasia pisze:

    Po diagnozie mojego synka (jest miesiąc starszy od Kalinki, diagnozę usłyszelismy 12 czerwca 2013 r.) zrobiłam listę rzeczy, których się boję. Mam nadzieję, że jak przeczytam ją za 20 lat to okaże się, że żaden z punktów nie stał się rzeczywistością. Pierwszy puknkt brzmi – boje się, że mój syn bedzie nieszczęśliwy.

    • Olga pisze:

      To też nr jeden na mojej liście:-) Ale tak sobie myślę, że „bycia nieszczęśliwym” nie chce żaden rodzic dla swojego dziecka. Większość dwoi się i troi by „uszczęśliwić” swoje dzieci. I czasem przeraża mnie widok tego uszczęśliwiania – kupowania zabawek, kolejnych gadżetów, spełniania każdej zachcianki. Szukam innej drogi – budowania w Kalinie poczucia własnej wartości, bez względu na to jak widzi. Kochamy ją, wspieramy, chwalimy każdy krok i gest, ale nie chcemy popaść w pusty zachwyt. Po prostu traktujemy ją normalnie, tylko czasem bardziej trzeba jej pomóc, bardziej uważać. Ktoś powiedział mi ostatnio, że nie zdziwi się, jeśli Kalina będzie bardziej „sprawna” niż inne pełnosprawne dzieci. Czuję, ze może tak być. Nie użalamy się nad nią, nie zagłaskujemy. To pewnie nie będzie łatwe, ale będę wyznaczać jej granice i będę wymagająca podobnie jak w przypadku starszej córki. Dzieci potrzebują granic, by czuć się bezpiecznie. Brak poczucia bezpieczeństwa sprawia, że dziecko nieustannie sprawdza, gdzie są granice, które powinni postawić rodzice. Nasz brak konsekwencji podważa to poczucie bezpieczeństwa. Nie chcę tego…Nie muszę czekać 20 lat, Karola ma 10 i widzę, że to dobra droga:-) Trzymam kciuki za Was.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>