Potrzebowałam cudu i…jest!

Wkrótce kończy się ten rok. Cieszę się. To nie był dobry rok. Poprzedni też…Ale poprzedni był trudny bezpośrednio dla mnie – ten dla innych, a ja patrzyłam na to jak przez szybę, co nie znaczy, że nie przeżywałam cierpienia innych. Zaczęło się od tragedii 1 stycznia w Kamieniu Pomorskim, gdzie naćpany i pijany kretyn zabił 6 osób. Potem złe wiadomości goniły jedna za drugą. Kolega zginął na paralotni w Meksyku, inny zaginął i został po miesiącu znaleziony martwy, a 23 października był kolejny cios, gdy gaz wybuchł w kamienicy. Do tego Ania Przybylska, której nie znałam, ale jak wielu nie potrafiłam przejść obojętnie wobec tej śmierci. I jeszcze Kasia malutka od znajomych z Gdańska…Było tego więcej. Niestety. Tak zapamiętam ten rok. 1 listopada miałam za dużo nowych zniczy do zapalenia…Sporo było we mnie złości, lęku i buntu. Nadal jest. Sporo rozmów przeprowadzonych w głowie z Kimś Wyższym. W tym wszystkim ja, moje codziennie sprawy, także radości i sukcesy oraz moje dzieci najukochańsze. Im bliżej końca roku, tym więcej we mnie postanowień. Ważne decyzje podjęłam, niektóre realizuję, wciąż trzymam gardę. Ale byłam bardzo bliska poddania się. Bardzo. Była chwila, gdy nawet brałam leki. Ale spotkałam, albo raczej stanęły na mojej drodze osoby, dzięki którym miałam siłę wstać. I, gdy stanęłam, powiedziałam do Kogoś Wyższego, że chyba go nie ma. I chwilę potem pojawił się Adaś, który we śnie wywędrował na mróz, by tam zasnąć…w zasadzie na wieki. I znowu jak za początku roku pojawiła się we mnie taka złość! Ile jeszcze! Miałam dość. Nagle w pracy, w środku dnia w radiu taka piękna wiadomość. Potrzebowałam tego cudu. Jestem z tych, co potrzebują nadziei i znaków, że będzie dobrze. I dla mnie to było to. Jest mi lepiej, a mały Adaś już zawsze będzie dla mnie symbolem tego, że wszystko jest możliwe. Jest w wielu Kalinki. Patrzyłam na nią, wyobrażałam sobie jak tupta na dworze we śnie tylko w piżamce… Tak, jak wcześniej wyobrażałam sobie Remika, który zginął w kamienicy. On też miał dwa latka. I myślę sobie – zwątpiłam, ale może za wcześnie.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>