Wszystko jest po coś:-)

To był dziwny czas, mam wrażenie, że wróciłam z dalekiej podróży….Co to było? Dlaczego Kalina miała atak? Nie wiemy i być może nigdy się nie dowiemy. Wspaniała pani doktor prowadząca pani Ewa Głuszkiewicz powiedziała na koniec „Traktujemy to jako jeden taki incydent w życiu”. Oby. W czerwcu wracamy na chwilę na oddział na kontrolne eeg, bo niewielkie zmiany były. Myślimy jednak o tym pobycie jako o profilaktyce. W dniu przyjęcia na odział, tuż po zrobieniu tomografii komputerowej przyszedł do nas anestezjolog usypiający Kalinę do tk. Widział nasze przerażenie. Był bardzo spokojny, opanowany. Nie musiał tego robić, a jednak uspokoił nas mówiąc, że tomografia nie wykazała poważnych zmian. Potem się to potwierdziłoIMAG1518. Ale już wtedy powiedział, że napad, który miała Kalina był niepokojący. Miał nadzieję, życzył nam, że to jednorazowy incydent i nigdy nie dowiemy się co to było. Miałam te słowa w głowie i tę nadzieję przez cały pobyt w szpitalu. Marzenie się spełniło. Zresztą nie tylko to. Gdy dwa tygodnie później zobaczyłam, że ten sam lekarz będzie podawał Kalinie narkozę przed rezonansem ucieszyłam się. Będąc w rozsypce przez tym badaniem, bojąc się narkozy, pomyślałam, że jego obecność by mnie uspokoiła:-)

Kalina pobyt w szpitalu znosiła fenomenalnie. Ja chyba też całkiem dobrze się trzymałam jak na to wszystko. Myślę, że to w ogromnej mierze dlatego, że jako rodzina trzymaliśmy się w tych chwilach blisko i mocno. Maciek, Karola, moja mama, tata, wszyscy…Po raz kolejny przekonuję się, ze w trudnych chwilach jesteśmy jak pięść. Ale tak sobie myślę, że już nie potrzebuję się więcej o tym przekonywać. Dziękuję – już wiem:-) Naprawdę, już wiem..

W szpitalu mój dzień był niesamowicie uporządkowany i spokojny. 6.00 pobudka, Kalina na nocnik, mIMAG1513ierIMAG1516zenie temperatury. Potem sprzątanie pokoju, pani myła podłogę, a ja łóżko, na którym spałam odwoziłam do magazynu. Jadłyśmy śniadanie, czekałyśmy na obchód. Przychodzili lekarze, często ze studentami. Kalina była badana, bywało że kilka razy, także przez studentów, co bardzo lubiła:-). Ok. 10.00 zasypiała, a ja szłam po kawę, gazety. Taki codzienny rytuał. Miałam co najmniej godzinę tylko dla siebie. Czytałam. Nie pamiętam, bym miała czas by tyle czytać o tej porze dnia. Dziś też obudziłam się o 6.00, ciekawe jak długo będę żyła szpitalnym rytmem.

Jest wciąż we mnie jeszcze jedna refleksja. Jestem w domu, jest dobrze, a jednak wciąż myślami wracam na odział. Mam wrażenie, że jest w nas coś niezwykłego. W nas – matkach leżących z dziećmi na oddziale neurologicznym. Jakaś zaduma, refleksja, ale też taki szczególny niepokój na twarzy. Przez pierwszy tydzień starałam się z żadną nie rozmawiać, unikałam kontaktu wzrokowego. W milczeniu przygotowywałam Kalinie posiłki w kuchni, w milczeniu snułam się wieczorem po korytarzu do magazynu po łóżko, by rozłożyć je przy dziecięcym łóżeczku. Byłam tylko dla Kaliny, przy niej, z nią w pokoju…dopiero potem podniosłam głowę i zobaczyłam inne matki niosące podobny ciężar co ja, z podobnym wyrazem twarzIMAG1515y…Im bliżej wyjścia, im lepsze diagnozy i prognozy lekarzy tym lepsza komunikacja między nami. Pod koniec byłam tak wylewna, że jeden z ojców powiedział, że to zupełnie inna osoba. No właśnie – bo nie tylko mamy są tam z dziećmi, ale też dzielni ojcowie:-)Wracam do tych rodziców myślami wieczorem, bo tam zawsze ktoś jest, tam co chwilę są nowe przyjęcia. Jak powiedziała jedna z mam „w jednej chwili zmienia się wszystko. Do wczoraj – powiedziała – moim problemem było to, czy małej zostaną blizny po ospie. Dziś mam już zupełnie inny problem…”

A ja? Ja czuję spokój. Wreszcie.

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

8 odpowiedzi na „Wszystko jest po coś:-)

  1. Magdalena pisze:

    czekałam na ten wpis.. trzymałam mocno kciuki i czekałam na takie właśnie DOBRE wieści! nic dodać nic ująć.. Dla tej rodzinki proszę już urlop od problemów :*

  2. ankow pisze:

    Olga,
    Znamy się z LO, chodziłam do klasy B, przeczytałam Twojego bloga z ogromnym zainteresowaniem, kibicuję Wam. Ostatni wpis mnie bardzo poruszył bo mojego syna uratowała pani doktor Ewa Głuszkiewicz. Gdy miał 8 miesięcy zapadł na pneumokokowe zapalenie opon mózgowych, też siedziałam na 4 m kwadratowych przez miesiąc i wiem co się czuje na oddziale. Mój synek ma dziś 6 lat i nie ma śladu po chorobie. Cieszę się, że jesteś pod opieką fundacji z Chorzowa, widziałaś może szkołę fundacyjną? Uczą tam niedowidzących np zawodu ekonomisty, rachunkowości,nie da się uwierzyć, a jednak, są specjalne programy komputerowe. Olga, trzymam kciuki za całą Waszą rodzinę :) Ania kiedyś Klimek

    • Olga pisze:

      Dziękuję Aniu, bardzo mi miło czytać takie słowa. Tak, pani dr to naprawdę wspaniała osoba i świetny lekarz. Co do wzroku Kaliny to czuję, że mamy sporo szczęścia, jesteśmy pod dobrą opieką i wierzę, że uda nam się zapewnić Kalinie jak najlepsze warunki do rozwoju, potem do nauki. Gorąco pozdrawiam:-)Ucałowania dla synka.

  3. Trzeciak pisze:

    Olga! Strasznie, strasznie, strasznie się cieszę! Bardzo mi ulżyło i ogromnie jestem szczęśliwa z tego powodu, że wracacie, że koszmar się skończył. Myślałam o Tobie i o Kalisi często i naprawdę miałam nadzieję, że wszystko się ułoży. Trzymajcie się!

    Ps. Co do Twoich przemyśleń… uważam zupełnie poważnie, że powinnaś się zabrać za przelanie tego nie tylko na bloga, ale na jakiś rodzaj narracji. Te uczucia nie powinny się zmarnować. No ale może to tylko moje zboczenie, nazwijmy to – zawodowe 😉

    • Olga pisze:

      Dziękuję Marto, ja też często o Tobie myślałam w szpitalu. Jutro napiszę maila. Ściskam mocno, dziękuję za wszystkie słowa otuchy.

  4. Aska pisze:

    Bardzo sie ciesze, wlasnie na takie wiadomosci od Ciebie czekalam. Mam nqdzieje, ze juz wiecej zycie nie bedzie testowalo sily Waszej Rodziny.

  5. Rodzice_karola pisze:

    Uffff ale ulga. Cieszymy się, że jesteście już w domu :-)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>